Kurtka zimowa dla przedszkolaka. Na co patrzymy
23 września 2026 5 minut czytania Autor: Radek

Zeszłoroczna kurtka ma rękawy do połowy przedramienia. Tym razem kupujemy z myślą o przedszkolu: czterolatek ma ją założyć i zapiąć sam, w szatni, przy kilkunastu innych dzieciach. To zmienia listę rzeczy, na które patrzymy.
Pod koniec września rano jest już kilka stopni, a w październiku na Warmii bywa pierwszy przymrozek. Wyciągnąłem z szafy zeszłoroczną kurtkę Julka. Założył ją, podniósł ręce do góry, a rękawy zatrzymały się w połowie przedramienia. Kurtka kończyła się nad pępkiem. Rok temu była „trochę za duża, na zapas”.
Tym razem kupujemy z myślą o przedszkolu. W punkcie na Zatorzu było czworo dzieci i jedna pani, która każdemu pomagała. W nowym przedszkolu w grupie jest kilkanaście czterolatków, dwie panie i szatnia, w której przed wyjściem na dwór panuje chaos. Kurtka, którą Julek założy sam, to kurtka, w której wyjdzie na plac zabaw razem z innymi, a nie pięć minut później.
Rozmiar na bluzę, nie na koszulkę
Kurtkę przymierzamy na grubą bluzę, tę, w której Julek będzie chodził w listopadzie. W koszulce każda kurtka wydaje się dobra. Na bluzie widać, czy ręce się zginają i czy nie ma ciągnięcia na plecach.
Sprawdzamy trzy rzeczy. Rękawy przy wyciągniętych do przodu rękach powinny zakrywać nadgarstki. Kurtka przy przysiadzie powinna zakrywać pupę i dół pleców. Przy podniesionych rękach nie powinna odsłaniać brzucha. Julek przy przymiarce robi „żabę”, „samolot” i „słonia”, a ja patrzę, co wystaje.
Zapas: jeden rozmiar większy niż obecny, nie dwa. Kurtka o dwa rozmiary za duża jest za ciężka, rękawy wpadają w błoto, a dziecko w niej się przewraca. Zeszłoroczna była o półtora rozmiaru za duża i przez pierwsze miesiące Julek podwijał rękawy.
Zamek, który zapnie sam
Najważniejsze w przedszkolu. Zamek musi być taki, żeby czterolatek mógł go zapiąć samodzielnie. W sklepie robimy test: Julek zakłada kurtkę i próbuje zapiąć. Patrzę, czy trafia końcówką zamka w suwak, czy suwak idzie gładko, czy ma duży uchwyt, który da się złapać w rękawiczkach.
Przy trzech kurtkach Julek się poddał. Zamek był za cienki albo za twardy, albo osłona zamka zakrywała suwak. Przy czwartej zapiął za drugim razem. Kupiliśmy czwartą. Do uchwytu suwaka przywiązaliśmy jeszcze kolorową zawieszkę ze sznurka, żeby łatwiej było złapać.
Zatrzaski i guziki to nie dla czterolatka w zimowych rękawiczkach. Rzepy przy mankietach i klapach są w porządku, bo zapina je jedną ręką.
Kurtka i spodnie zamiast kombinezonu
W zeszłym roku Julek miał kombinezon jednoczęściowy. W domu było świetnie, ciepło, bez przewiewu. W punkcie przedszkolnym przy każdej wizycie w toalecie trzeba było prosić panią o pomoc w rozpięciu, a potem zapięciu. Kombinezon był zapinany od szyi do kostki.
W tym roku kurtka i osobne spodnie przeciwdeszczowo-zimowe na szelkach. Julek zdejmuje kurtkę sam, spodnie zostają. Do toalety wystarczy zsunąć szelki. Szelki trzymają spodnie na miejscu przy zjeżdżalni, a śnieg nie wpada za pasek.
Nie każdemu dziecku to pasuje. Kombinezon jest cieplejszy, a przy młodszych dzieciach, które nie korzystają same z toalety, prostszy. U nas wygrała samodzielność.

Kaptur, mankiety i odblaski
Kaptur odpinany na zatrzaski albo na rzepy. To nie jest kwestia mody. Kaptur, który zahaczy o drabinkę na placu zabaw, powinien się odpiąć, a nie trzymać. Sznurki przy kapturze i przy szyi odpadają z tego samego powodu. W wielu kurtkach dziecięcych sznurków przy kapturze już się nie stosuje, ale sprawdzamy.
Mankiety ściągane w środku rękawa, czyli wewnętrzny ściągacz z elastycznego materiału, przez który przechodzi dłoń. Śnieg nie wpada do rękawa, a rękawiczki można wsunąć pod mankiet albo naciągnąć na niego.
Odblaski z przodu, z tyłu i na rękawach. W listopadzie o 15:20, kiedy odbieram Julka z przedszkola, jest już szaro, a o szesnastej ciemno. Przepisy wymagają odblasków od pieszych poza obszarem zabudowanym po zmroku, ale my chcemy, żeby Julka było widać także na osiedlowych uliczkach. Gdy kurtka ma za mało odblasków, dokładamy przypinkę na plecak.
Ocieplenie i pranie
Kurtki dziecięce mają różne ocieplenia, naturalne albo syntetyczne. Nie znam się na tym na tyle, żeby polecać jedno. Patrzymy na to, czy kurtkę da się prać w pralce, bo czterolatek w kurtce przedszkolnej to plama co tydzień. Sprawdzamy metkę z instrukcją prania, zanim zapłacimy.
Przy kurtkach z drugiej ręki, o których pisałem w tekście o rzeczach używanych, patrzymy jeszcze na to, czy ocieplenie się nie zbiło po praniach. W tym roku nic z drugiej ręki nie pasowało, kupiliśmy nową. W 2026 r. za porządną kurtkę zimową dla czterolatka zapłaciliśmy około dwustu kilkudziesięciu złotych, a ceny wahają się od stu kilkudziesięciu do kilkuset złotych.
Kurtka w aucie
Jedna rzecz, o której przypominam sobie co roku: w grubej kurtce szelki fotelika nie trzymają tak, jak powinny. Pisałem o tym w tekście o zmianie fotelika. Do auta Julek wsiada w bluzie, kurtkę zdejmujemy, a na wierzch idzie koc. Przy krótkich trasach to uciążliwe, ale to jedna z niewielu rzeczy, przy których nie ma u nas „bez presji”.
Czapka, rękawiczki i komin
Kurtka to połowa zimowego zestawu. Druga połowa to drobiazgi, które w przedszkolu giną najczęściej.
Rękawiczki kupujemy w dwóch parach naraz, takie same. Jedna para w kieszeni kurtki, druga w szafce w przedszkolu albo w torbie. Rękawiczki z jednym palcem są dla czterolatka łatwiejsze do założenia niż te z pięcioma, przy których kciuk zawsze trafia w palec wskazujący. Do rękawa przypinamy je klipsem, a nie sznurkiem przeciągniętym przez rękawy, bo sznurek potrafi zaplątać się na placu zabaw.
Czapka ma zakrywać uszy i nie zsuwać się na oczy. Wybieramy taką bez pomponu na długim sznurku i bez wiązania pod brodą, które dziecko może zacisnąć.
Zamiast szalika mamy komin, czyli tubę z polaru wkładaną przez głowę. Szalik z luźnymi końcami może zahaczyć o zjeżdżalnię albo drabinkę, a komin trzyma się na szyi i nie ma czego zahaczyć. Julek nosi komin z autobusami, który dostał od babci, i nie zgadza się na żaden inny.
Wszystko podpisane, tak samo jak kurtka. W koszu „rzeczy znalezionych” w przedszkolnej szatni leży w październiku kilkanaście par rękawiczek i kilka czapek bez imion. Nikt się po nie nie zgłasza, bo nikt nie wie, że to jego.
Imię na metce
Na koniec imię. Na metce i na wewnętrznej stronie kołnierza, naklejką prasowaną żelazkiem. W szatni w grupie Julka wisi pięć granatowych kurtek. Jego jest granatowa z żółtymi odblaskami i zawieszką ze sznurka. I z imieniem. W szatni na kilkanaście kurtek to jedyny pewny sposób.
Niezbędnik przy wyborze kurtki
Nasz wynik
- Zadziałało:
- Test w sklepie: Julek zakłada i zapina kurtkę sam, na czas, a ja tylko patrzę.
- Nie zadziałało:
- Kombinezon jednoczęściowy z zeszłego roku - w przedszkolu przy każdym wyjściu do toalety trzeba było prosić panią o pomoc.




