Co spakować do przedszkola na pierwszy dzień
12 sierpnia 2026 5 minut czytania Autor: Radek

Za trzy tygodnie Julek zaczyna w nowym przedszkolu. Lista od pań z grupy przyszła w lipcu, do tego doszły nasze doświadczenia z punktu przedszkolnego na Zatorzu. Spisuję, co trafi do szafki, do worka i do plecaka, i co podpisujemy markerem.
W lipcu na tablicy w holu przedszkola zawisła kartka „Wyprawka dla grupy czterolatków”, a ten sam tekst przyszedł mailem. Dwanaście punktów. Połowę mieliśmy, połowę trzeba było dokupić albo przygotować. Do tego dołożyłem własne punkty, które wziąłem z roku w punkcie przedszkolnym na Zatorzu i z dni adaptacyjnych w czerwcu.
Listy różnią się między przedszkolami. Zanim cokolwiek kupisz, poczekaj na swoją. Poniżej to, co mamy przygotowane na pierwszy dzień, z wyjaśnieniem, dlaczego tak.
Kapcie, czyli najważniejsze buty roku
Kapcie kupiliśmy w sierpniu, nie wcześniej, po zmierzeniu stopy na kartce, jak opisałem w tekście o mierzeniu stopy. Przedszkole prosi o kapcie zakryte z przodu, z piętą, zapinane na rzep, na jasnej podeszwie, która nie brudzi podłogi. Do tego antypoślizgowej, bo sala ma panele, a czterolatki biegają.
Julek ma zakładać kapcie sam. Sprawdziliśmy to w domu: siada na podłodze, wkłada stopę, zapina rzep. Kapcie, które trzeba wciągać na piętę, odpadły, bo zajmowały mu trzy minuty i kończyły się płaczem.
Kapcie z punktu przedszkolnego podpisywałem markerem od spodu. Po tygodniu napis się starł, a kapcie pomyliły się z identycznymi kapciami kolegi. Teraz mamy na pięcie wszytą tasiemkę z imieniem i dodatkowo przypinkę z autobusem, czyli jego znaczkiem z przedszkola. Julek poznaje swoje kapcie po autobusie, panie po imieniu.
Worek z ubraniami na zmianę
W szafce ma wisieć worek z kompletem ubrań na zmianę. U czterolatka zdarzają się wypadki: rozlany kubek przy obiedzie, kałuża na placu zabaw, farby, a czasem nie zdąży do toalety. Kompletny zestaw to:
- majtki, dwie pary,
- skarpetki, dwie pary (zawsze jedna para skarpetek więcej, tak mówię w domu),
- spodnie albo legginsy,
- koszulka i bluza,
- na jesień: druga para cienkich rajstop.
Ubrania na zmianę wybieramy takie, które Julek lubi i które sam założy. Nie elegancka koszula, której nie znosi, bo „drapie”. W przedszkolu nikt nie będzie go namawiał przez kwadrans.
Drugi worek, pusty, jest na brudne rzeczy. Wraca do domu w piątek albo wtedy, kiedy coś w nim jest. Worki z tkaniny ze sznurkiem, podpisane, z przypinką z autobusem, żeby nie pomylić z workiem na kapcie.
Wszystko podpisane
Podpisujemy wszystko, co zostaje w przedszkolu albo może się tam zgubić: kurtkę, czapkę, rękawiczki, kapcie, worki, bidon, ubrania na zmianę. W punkcie przedszkolnym na Zatorzu sprawdziły się naklejki z imieniem prasowane żelazkiem na metki. Przetrwały rok i kilkadziesiąt prań. Na bidon i rzeczy plastikowe kupiliśmy wodoodporne naklejki.
W przedszkolu w grupie jest kilkanaście czterolatków, a rodzice kupują w tych samych sklepach. Na dniach adaptacyjnych naliczyłem w szatni trzy identyczne kurtki w kolorze granatowym. Bez imienia nie ma szans, żeby wróciła właściwa.

Bidon, przytulanka i to, czego nie dajemy
Bidon z wodą stoi w sali, przedszkole prosi o podpisany, z ustnikiem, który się nie wylewa. Julek pije z bidonu, który zna z domu, żeby nie zaczynać wszystkiego od nowa.
Przytulanka na początek, na leżakowanie. Pies z jednym uchem zostanie w domu, bo jest „za ważny”, tak zdecydował Julek. Do przedszkola pójdzie mały miś z punktu na Zatorzu. Panie mówiły na dniach adaptacyjnych, że przytulanki po kilku tygodniach „śpią w szafce” i to jest w porządku.
Czego nie dajemy: zabawek z domu na co dzień (giną, psują się i są powodem do kłótni w grupie), słodyczy, biżuterii, ulubionego autobusu z drobnymi częściami. W przedszkolu bywa „dzień zabawki”, wtedy można przynieść jedną, podpisaną.
Rzeczy dla grupy
Na liście była też wyprawka dla grupy: ryza papieru, chusteczki higieniczne w pudełku, chusteczki nawilżane, plastelina, klej w sztyfcie, blok techniczny, teczka z gumką. Przedszkole publiczne nie może pobierać opłat za zajęcia w ramach podstawy programowej, ale może prosić rodziców o materiały, a rodzice zwykle się dokładają. W 2026 r. za taką wyprawkę zapłaciliśmy kilkadziesiąt złotych.
Kupiłem wszystko w jednym sklepie papierniczym, Julek wybierał kolor teczki. Wybrał żółty, jak na jego rysunkach słońca. Teczkę podpisaliśmy, bo pani będzie do niej wkładać prace Julka przez cały rok.
Ubranie na co dzień
Poza rzeczami w szafce jest jeszcze to, w czym Julek przychodzi do przedszkola. Tu też nauczyliśmy się kilku rzeczy w punkcie na Zatorzu.
Ubrania do przedszkola mają być wygodne i takie, które czterolatek zdejmie i założy sam. Spodnie na gumce, nie na guzik z zamkiem. Bluza bez guzików przy szyi. Body pod koszulką odpada, bo w toalecie dziecko nie da sobie rady z zatrzaskami. Ogrodniczki z trudnymi klamrami zostają na weekendy.
Przedszkole to miejsce pracy czterolatka, a praca jest brudna: farby, plastelina, piasek, błoto na placu zabaw. Najlepsze ubrania zostawiamy na niedzielę u babci. Do przedszkola idą rzeczy, które mogą wrócić z plamą po buraczkach i nikt nie będzie z tego powodu płakał.
Ubieramy Julka na cebulkę: koszulka, bluza, na dworze kurtka. W salach bywa ciepło, a na placu zabaw rano chłodno. Lepiej, żeby mógł zdjąć jedną warstwę, niż żeby siedział w grubym swetrze cały dzień.
Buty na co dzień na rzepy, które Julek zapina sam. Sznurówki przyjdą w swoim czasie, na razie w szatni na kilkanaście dzieci nikt nie ma czasu na wiązanie kokardek.
Plecak na pierwszy dzień
Na pierwszy dzień Julek dostanie swój plecak, ten w dinozaury. W środku nie będzie nic, poza misiem i bidonem. Plecak dla czterolatka to nie bagaż, tylko znak, że idzie „do pracy”, jak tata. Zostanie w szafce.
Wszystko jest spakowane i stoi w przedpokoju, pod korkową tablicą z rysunkami Julka. On sam co wieczór sprawdza, czy worek jest na miejscu. Zrobiłem z tego listę do odhaczenia, przypiętą do tablicy, i Julek odhacza kredką, choć wszystko odhaczył już pierwszego wieczoru.
Na liście przypiętej do tablicy żona dopisała na końcu jeszcze jeden punkt: „Odporność na plamy”. Nie chodzi o ubrania, chodzi o nas. Po roku w punkcie przedszkolnym wiemy, że do domu wracają farby, buraczki i plastelina wciśnięta w szwy. Pierzemy, odpuszczamy, idziemy dalej. Pierwszy dzień jest we wtorek, pierwszego września. Wcześniej jeszcze tydzień u dziadków w Sanoku, a o drodze tam napiszę osobno.
Niezbędnik na pierwszy dzień
Nasz wynik
- Zadziałało:
- Naklejki z imieniem prasowane na metki - przetrwały cały rok w punkcie przedszkolnym i kilkadziesiąt prań.
- Nie zadziałało:
- Podpisywanie kapci markerem od spodu - po tygodniu napis się starł, a kapcie pomyliły się z identycznymi.




