Za dużo zabawek. Jak ogarnęliśmy pokój bez wyrzucania wszystkiego
16 września 2026 5 minut czytania Autor: Radek

Po urodzinach, wakacjach u dwóch par dziadków i paczkach od kuzynów pokój Julka zamienił się w magazyn. Kosze się nie domykały, a on bawił się ciągle tymi samymi trzema autami. We wrześniu zrobiliśmy porządek. Bez wielkiego wyrzucania i bez łez.
W maju, kiedy urządzaliśmy pokój Julka, wszystko miało swoje miejsce. Kosze na kategorie, niska półka z książkami, pusta podłoga. Pisałem o tym w tekście o pokoju w małym mieszkaniu. We wrześniu ten sam pokój wyglądał jak sortownia po wybuchu.
Skąd to się wzięło? Urodziny w czerwcu, prezenty od kolegów i rodziny. Tydzień u babci w Dobrym Mieście w lipcu, z którego Julek wrócił z workiem „skarbów”. Tydzień u dziadków w Sanoku, gdzie dziadek odnalazł na strychu moje auta z dzieciństwa. Paczka od kuzynów, którzy wyrośli z klocków. Do tego muszelki, kamienie, patyki i kasztany, których jeszcze nie ma, ale już na nie miejsce zarezerwowano.
Kosze się nie domykały. Na podłodze nie było gdzie usiąść. A Julek, otoczony setką zabawek, bawił się trzema autami i walcem. Resztę przestawał zauważać.
Wszystko na podłodze
W sobotę rano wysypaliśmy wszystkie zabawki na dywan w salonie. Dosłownie wszystkie, z koszy, szuflady pod łóżkiem, szafki w przedpokoju i torby w szafie, w której wciąż leżały prezenty z urodzin. Julek był zachwycony. Przez pierwsze pół godziny nie dało się nic zrobić, bo bawił się wszystkim naraz.
Widok był pouczający. Zabawek było mniej więcej trzy razy więcej, niż mieściło się w koszach. Część była zepsuta. Część dla dzieci młodszych, z czasów, kiedy Julek miał dwa lata. Część zdublowana, na przykład cztery prawie identyczne wywrotki.
Trzy kupki
Podzieliliśmy zabawki na trzy kupki, razem z Julkiem.
Zostaje. Rzeczy, którymi bawi się teraz, regularnie. Te trzy auta, walec, klocki, książki, kredki, ulubiona układanka. Julek decydował, my tylko pytaliśmy: „Bawiłeś się tym w tym tygodniu?”.
Odpoczywa. Rzeczy dobre, ale nieużywane od dawna. Nie wyrzucamy ich, tylko chowamy na jakiś czas. Julek przyjął to dobrze, bo „odpoczywa” to nie „znika”.
Odchodzi. Rzeczy zepsute, niekompletne, dla młodszych dzieci. Zepsute do kosza albo do elektrośmieci, reszta do oddania. Tu Julek miał najwięcej wątpliwości. Zgodził się oddać zabawki dla niemowląt, „bo jest już duży”. Nie zgodził się oddać trzech wywrotek z czterech. Zostały dwie, kompromis.
Kiedy kiedyś zrobiłem porządki pod jego nieobecność, kiedy był u babci, po powrocie zauważył brak trzech rzeczy w ciągu kwadransa. Jedna była zepsuta, dwie od dawna nieużywane. Musiałem je wyciągnąć z worka. Od tamtej pory segregujemy razem.

Rotacja, czyli zabawki w piwnicy
Kupka „odpoczywa” trafiła do trzech plastikowych pudeł w piwnicy. Każde pudło to mniej więcej jeden zestaw do zabawy: auta i tor, zwierzęta i farma, klocki drewniane i zestaw do budowania. Na każdym pudle Julek narysował kredką, co jest w środku, tak jak na koszach w pokoju.
Co dwa tygodnie, w sobotę, wymieniamy jedno pudło. Pudło z piwnicy przychodzi do pokoju, a coś z pokoju idzie do piwnicy odpocząć. Julek sam wybiera, co odpoczywa. Pierwsza wymiana była w zeszłą sobotę, wyjątkowo po tygodniu, bo Julek nie mógł się doczekać. Pudło z farmą przyszło z piwnicy, a Julek zachowywał się, jakby dostał nowe zabawki. Bawił się nimi trzy dni.
Rotacja ma jeszcze jedną zaletę. W pokoju jest mniej, więc sprzątanie jest krótsze. Pięć minut wieczorem, z piosenką, przed kąpielą. Każdy kosz ma swój rysunek, każda zabawka swoje miejsce. Julek sprząta sam w połowie, drugą połowę razem ze mną.
Jedna wchodzi, jedna odpoczywa
Za kilka miesięcy Mikołaj i święta, a wcześniej urodziny kolegów i kuzynów. Zabawki będą przychodzić. Wprowadziliśmy zasadę, którą Julek rozumie: kiedy przychodzi nowa zabawka, jedna stara idzie odpocząć do piwnicy. Nie wyrzucamy, chowamy. Pokój nie puchnie, a stare zabawki wracają w rotacji.
Rozmawialiśmy też z rodziną. Babcia i dziadkowie dostali od nas listę rzeczy, które Julek naprawdę lubi: książki, kredki i bloki, plastelina, puzzle, bilety na coś. Mniej plastiku, więcej rzeczy, które się zużywają albo zostają w pamięci. Nie każdy się do tego stosuje i to jest w porządku. Babcia ma prawo kupić walec, jeśli chce.
Książki też odpoczywają
Przy porządkach okazało się, że książek mamy prawie tyle co zabawek. Niska półka w pokoju Julka, na której książki stoją okładkami do przodu, mieści ich kilkanaście. Na podłodze leżało ponad czterdzieści.
Z książkami zrobiliśmy to samo co z zabawkami. Na półce zostało kilkanaście, które Julek teraz lubi i o które prosi wieczorem. Reszta trafiła do pudła w szafie w przedpokoju, nie do piwnicy, bo książki źle znoszą wilgoć. Co jakiś czas wymieniamy kilka. Książka, której Julek nie widział od dwóch miesięcy, wraca jak nowa. Przy jednej, o koparce, która chce zostać walcem, usłyszałem: „Tato, ta jest nowa?”. Kupiliśmy ją rok temu.
Duża część książek przychodzi z biblioteki. Wypożyczamy co dwa, trzy tygodnie po kilka i oddajemy. To najlepsza rotacja, jaka istnieje: nowe książki co chwilę, zero miejsca na półce na stałe i zero kosztów. Kilka bibliotecznych książek Julek pokochał tak bardzo, że kupiliśmy je na urodziny albo na Mikołaja. Reszta wraca na biblioteczną półkę i czeka na kolejne dziecko.
Przybory do rysowania też przeszły selekcję. Kredki połamane na krótkie kawałki zostały w jednym pudełku „do zabawy w budowanie”. Wyschnięte flamastry poszły do kosza. Zostały kredki od babci w metalowym pudełku, blok i plastelina. Mniej, ale wszystko działa.
Gdzie trafiło to, co odeszło
Zabawki dla młodszych dzieci oddaliśmy kuzynom z rocznym dzieckiem, tym, którzy dostali też nasz stary fotelik. Kilka gier i książek trafiło do osiedlowej grupy wymiany. Zepsute zabawki elektroniczne zanieśliśmy do punktu zbiórki elektrośmieci, bo do zwykłego kosza nie wolno ich wyrzucać.
Po wszystkim w pokoju Julka znów widać podłogę. Kosze się domykają. W sobotę rano Julek bawił się pudłem z farmą przez dwie godziny, sam, bez pytania o bajkę. Ja w tym czasie piłem kawę w kuchni i patrzyłem na pustą podłogę w salonie. Najlepszy widok tego miesiąca. Odbiór bez usterek się nie zdarza, wiem, i za dwa tygodnie podłoga znowu zniknie. Ale teraz wiemy, jak ją odzyskać w jedną sobotę.
Niezbędnik porządku z zabawkami
Nasz wynik
- Zadziałało:
- Rotacja - zabawki wyjęte z piwnicy po dwóch tygodniach były dla Julka jak nowe.
- Nie zadziałało:
- Porządki pod nieobecność Julka - po powrocie od babci zauważył brak trzech rzeczy i trzeba było je oddać.




