Ile kosztuje publiczne przedszkole
28 października 2026 5 minut czytania Autor: Radek

Publiczne przedszkole jest bezpłatne. Przez pięć godzin dziennie. Po pierwszym pełnym miesiącu dostaliśmy rozliczenie i usiadłem z kalkulatorem: godziny ponad podstawę, wyżywienie, rada rodziców, wyprawka, teatrzyk, ubezpieczenie. Spisuję, z czego składa się rachunek.
Kiedy w kwietniu potwierdzałem miejsce Julka w publicznym przedszkolu, o czym pisałem w tekście o rekrutacji, w głowie miałem jedną liczbę: zero. Prywatny punkt przedszkolny na Zatorzu kosztował nas co miesiąc tyle, ile rata za część kredytu. Publiczne miało być bezpłatne.
W październiku przyszło rozliczenie za wrzesień. Nie było zerem. Nie było też dramatem. Ale okazało się, że „bezpłatne przedszkole” to pojęcie z gwiazdką, którą warto znać, zanim zaczniesz planować domowy budżet.
Pięć godzin za darmo, reszta według gminy
Publiczne przedszkole zapewnia bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie, w którym realizuje podstawę programową. To co najmniej pięć godzin dziennie. Godziny te ustala dyrektor i są zapisane w statucie albo w informacji dla rodziców. W naszym przedszkolu to 8:00-13:00.
Za każdą kolejną godzinę pobytu dziecka płaci się według stawki ustalonej przez radę gminy w uchwale. Kwota jest ograniczona ustawowo i co roku waloryzowana. W 2026 r. to nieco ponad złotówkę za godzinę. Niektóre gminy dają zniżki albo zwolnienia, na przykład dla rodzin wielodzietnych. Szczegóły są w uchwale twojej gminy, zwykle na stronie urzędu albo w sekretariacie przedszkola.
Julek jest w przedszkolu od 7:50 do 15:20. Czyli siedem i pół godziny, z czego pięć bezpłatne, dwie i pół płatne. Rano od 7:50 do 8:00 i po południu od 13:00 do 15:20. Przedszkole liczy godziny według deklaracji, którą składa się na początku roku, a w niektórych miejscach według faktycznego czasu, odnotowywanego przy wejściu i wyjściu. U nas działa deklaracja, z rozliczeniem nieobecności.
We wrześniu za godziny ponad podstawę wyszło nam kilkadziesiąt złotych. Mniej niż jedna wizyta w kawiarni w trójkę.
Wyżywienie, czyli największa pozycja
Za posiłki płaci się osobno. Przedszkole publiczne liczy rodzicom koszt produktów, czyli tak zwaną stawkę żywieniową, bez kosztów pracy kuchni. U nas to śniadanie, obiad dwudaniowy i podwieczorek. Stawka dzienna w 2026 r. wynosi u nas kilkanaście złotych.
Za wrzesień, przy kilkunastu dniach obecności, bo Julek dwa dni przechorował, wyszło nam kilkaset złotych. Za dni nieobecności przedszkole zwraca stawkę żywieniową, jeśli rodzic zgłosi nieobecność do określonej godziny dnia poprzedniego albo rano tego samego dnia. Zasady zwrotu są w regulaminie przedszkola. Przy katarze, o którym pisałem w tekście o pierwszej jesieni, zgłoszenie przez dziennik elektroniczny o szóstej rano wystarczyło.
Julek je w przedszkolu wszystko, nawet zupę, więc te pieniądze się nie marnują. To, czego nie zje, oddają nam przy odbiorze w formie relacji pani: „Dziś nie chciał buraczków”.

Rada rodziców
Na pierwszym zebraniu we wrześniu wybraliśmy trójkę grupową i dostaliśmy informację o składce na radę rodziców. Składka jest dobrowolna. Rada rodziców zbiera pieniądze na rzeczy, których przedszkole nie finansuje z budżetu: teatrzyki, paczki na Mikołaja, nagrody na festynie, czasem drobne zakupy do sal. Kwotę proponuje rada, a każdy płaci, ile może i chce. U nas propozycja wynosiła kilkadziesiąt złotych na semestr.
Zapłaciliśmy. Wiem, że nie wszyscy mogą i nie wszyscy chcą, i to jest ich prawo. Nikt w przedszkolu nie może uzależniać udziału dziecka w zajęciach ani w paczce od tego, czy rodzic zapłacił składkę.
Drobiazgi, które się sumują
Do tego dochodzą rzeczy mniejsze, rozłożone w czasie:
- Wyprawka dla grupy - papier, chusteczki, plastelina, klej. Kilkadziesiąt złotych na początek roku.
- Ubezpieczenie NNW - dobrowolne, proponowane przez przedszkole. Kilkadziesiąt złotych za rok. Można je też wykupić samemu albo nie kupować wcale.
- Teatrzyki i koncerty w przedszkolu - jeśli nie płaci za nie rada rodziców, płaci się osobno, po kilkanaście złotych.
- Wycieczki - wiosną. Na razie żadnej nie było.
- Zbiórki z grupy rodziców - prezent dla pań na koniec roku, kwiaty na Dzień Nauczyciela. Dobrowolne, po kilka, kilkanaście złotych.
- Zajęcia dodatkowe - w naszym przedszkolu są takie, które prowadzą zewnętrzne osoby, płatne, po godzinach podstawy. Julek na razie nie chodzi na żadne.
O co zapytać w przedszkolu
Po pierwszym rozliczeniu zebrałem kilka pytań, które dobrze zadać w sekretariacie albo na zebraniu, zanim przyjdzie pierwszy rachunek.
Czy deklarację godzin pobytu można zmienić w ciągu roku? U nas tak, z początkiem miesiąca, na piśmie. Jeśli od stycznia odbieram Julka wcześniej, płacę mniej.
Co się dzieje przy spóźnionym odbiorze? W niektórych przedszkolach odbiór po zadeklarowanej godzinie oznacza dodatkową opłatę za rozpoczętą godzinę, w innych tylko upomnienie. U nas zadeklarowaliśmy z zapasem kwadransa, bo korki na Jarotach bywają nieprzewidywalne.
Jak zgłaszać nieobecność, żeby dostać zwrot za wyżywienie? Do której godziny, którym kanałem, czy zwrot jest od pierwszego dnia, czy od drugiego.
Czy gmina ma zniżki? Niektóre gminy zwalniają z opłat za godziny albo dają zniżki rodzinom wielodzietnym, rodzinom w trudnej sytuacji albo przy drugim dziecku w tym samym przedszkolu. Nas to nie dotyczy, ale znajomi z grupy skorzystali.
Na co idą pieniądze z rady rodziców? Rada powinna rozliczać się z wydatków, zwykle na zebraniu na koniec roku. Nikt nie pyta, ale każdy ma prawo zapytać.
Do tego ostatnia sprawa, nie do przedszkola, tylko do siebie: ile godzin dziecko naprawdę potrzebuje? Julek siedem i pół godziny dziennie to dla nas konieczność, nie wybór. Ale gdyby żona pracowała krócej, pewnie odbieralibyśmy go wcześniej, i nie z powodu pieniędzy.
Nasz pierwszy miesiąc w liczbach
Spisałem wszystko w arkuszu. Wrzesień kosztował nas łącznie kilkaset złotych, z czego ponad dwie trzecie to wyżywienie. Wychodzi kilka razy mniej niż prywatny punkt przedszkolny na Zatorzu, w którym czesne było stałe, a posiłki osobno.
W pracy przy odbiorach zawsze sprawdzam, co jest w cenie, a co poza zakresem. Tu jest podobnie. Bezpłatne pięć godzin to prawda. Ale jeśli dziecko jest w przedszkolu dłużej, je trzy posiłki i chodzi na teatrzyki, rachunek będzie. Lepiej znać go w kwietniu niż w październiku.
Arkusz zostaje. Co miesiąc dopisuję kolejną kolumnę. Julek pyta, co liczę. Mówię, że ile kosztuje zupa. Uznał, że „dużo, bo jest pyszna”.
Niezbędnik przedszkolnych opłat
Nasz wynik
- Zadziałało:
- Deklaracja godzin dopasowana do realnego planu dnia - płacimy za to, z czego korzystamy.
- Nie zadziałało:
- Liczenie na to, że „przedszkole jest za darmo” - pierwszy rachunek był dla nas zaskoczeniem.




